10/04/2026
Kupujecie czasem używane rzeczy od innej osoby prywatnej? Zapewne mało kto myśli wtedy o urzędzie skarbowym, a prawda jest taka, że w przepisach kryje się spora pułapka.
Od ponad dwóch dekad obowiązuje ten sam próg: jeśli kupujecie używaną rzecz o wartości powyżej 𝟏𝟎𝟎𝟎 𝐳ł, to w teorii macie 14 dni, żeby złożyć 𝐝𝐞𝐤𝐥𝐚𝐫𝐚𝐜𝐣𝐞̨ 𝐏𝐂𝐂-𝟑 𝐢 𝐳𝐚𝐩ł𝐚𝐜𝐢ć 𝟐% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮. Przy dzisiejszych cenach 1000 zł to naprawdę niewiele, więc podatek obejmuje mnóstwo zwykłych, codziennych transakcji. Problem w tym, że mało kto o tym wie, przez co przepis bywa po prostu martwy.
Teraz pojawił się plan, żeby podnieść ten 𝐥𝐢𝐦𝐢𝐭 𝐝𝐨 𝟑𝟎𝟎𝟎 𝐳ł. Eksperci podatkowi słusznie jednak punktują, że to tylko przypudrowanie problemu. Szczególnie teraz, gdy przez nowe unijne przepisy (słynne DAC7) platformy ogłoszeniowe muszą raportować sprzedaż do skarbówki. Urzędy mają więc na tacy dane o naszych transakcjach i mogą łatwiej wyłapać brakujący podatek - nawet jeśli to tylko kilkadziesiąt złotych od zakupu używanego laptopa.
Koszty obsługi tak drobnych wpłat przez aparat skarbowy są gigantyczne i doradcy apelują, żeby w ogóle zlikwidować PCC od używanych rzeczy lub podnieść 𝐥𝐢𝐦𝐢𝐭 𝐳𝐰𝐨𝐥𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐧𝐩. 𝐝𝐨 𝟏𝟎 𝟎𝟎𝟎 𝐳ł𝐨𝐭𝐲𝐜𝐡.
Trzymam kciuki, żeby rozsądek wygrał i przepisy zostały uproszczone.