07/01/2026
No to wygląda na to, że sprawa jest zamknięta...
Przez ostatnie tygodnie środowisko HR żyło jednym tematem: pomysłem nadania Państwowej Inspekcji Pracy prawa do jednostronnego uznawania umów cywilnych za stosunek pracy - nawet wtedy, gdy obie strony świadomie wybrały inną formę współpracy.
Nic dziwnego, że wywołało to duże emocje.
Jedni widzieli w tym wzmocnienie ochrony pracowników, inni ryzyko chaosu na rynku pracy i naruszenia fundamentu, jakim jest swobodna wola stron.
Wczoraj wieczorem Premier Donald Tusk ogłosił zakończenie prac nad reformą w tym kształcie.
I to, moim zdaniem, dobra decyzja.
Rynek pracy potrzebuje nadzoru i reagowania tam, gdzie dochodzi do nadużyć czy pozorności zatrudnienia.
Nikt nie kwestionuje, że pracownicy powinni być chronieni tam, gdzie są pozbawieni wyboru lub wykorzystywani.
Ale musimy jednocześnie widzieć drugą stronę rzeczywistości.
Tysiące osób w Polsce wybiera B2B lub zlecenia w pełni świadomie: bo daje im to elastyczność, możliwość łączenia projektów, pracę dla wielu klientów i realnie wyższe wynagrodzenie netto.
Dla wielu to nie „obchodzenie prawa”, ale ich styl pracy, preferencja, a często wręcz szansa na rozwój i niezależność.
Zasada zgodnego oświadczenia woli stron jest fundamentem prawa cywilnego. I dopóki współpraca jest uczciwa, trudno usprawiedliwić wkraczanie w nią jednostronną decyzją organu kontrolnego.
Wczorajsza decyzja rządu nie rozwiązuje wszystkich problemów - ale zatrzymuje rozwiązanie, które mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku.
A przed nami - mam nadzieję - bardziej przemyślana rozmowa o tym, jak wygląda praca w XXI wieku.
Jak chronić tych, którzy tej ochrony potrzebują, a jednocześnie nie ograniczać tych, którzy chcą i potrafią pracować inaczej?
Odpowiedź nie jest prosta. Ale warto jej szukać, stojąc mocno na gruncie faktów, a nie uproszczeń.
Jestem bardzo ciekawa Twojego spojrzenia: czy to koniec tematu, czy dopiero początek poważnej rozmowy o rynku pracy w Polsce?