22/07/2026
Od 1 lipca 2026 r. obowiązuje rozporządzenie (UE) 2026/1455, które wprowadza zerowe lub obniżone stawki celne na wybrane towary przemysłowe i rolne pochodzące z USA.
Do tej pory preferencje celne w UE wynikały albo z umów/konwencji dwu- lub wielostronnych, albo z jednostronnych ustępstw wobec krajów najbiedniejszych lub rozwijających się. W przypadku USA nie mamy do czynienia z żadnym z tych scenariuszy – a mimo to preferencyjne stawki celne zostały wprowadzone (w treści rozporządzenia określane jako "dostosowanie stawek celnych").
Warto jednak przyjrzeć się, jak w praktyce działa mechanizm ustalania pochodzenia towaru.
Art. 6 rozporządzenia wskazuje, że preferencyjne pochodzenie towarów ustala się na razie według zasad pochodzenia NIEpreferencyjnego z Unijnego Kodeksu Celnego – dedykowane reguły preferencyjne ma dopiero przygotować Komisja Europejska.
Kwestia dokumentowania pochodzenia budzi w tym kontekście najwięcej pytań praktycznych. Zgodnie z wyjaśnieniami dostępnymi na podatki.gov.pl, przepisy nie przewidują jednego, konkretnego dokumentu, który automatycznie potwierdzałby pochodzenie towaru (np. gotowego świadectwa czy wzoru oświadczenia). Typowe informacje handlowe – etykieta „Made in USA", zapis na fakturze czy standardowe świadectwo pochodzenia – nie są traktowane jako samodzielny dowód. Importer musi zgromadzić dodatkową dokumentację, która realnie potwierdzi niepreferencyjne pochodzenie towaru.
To dobry przykład sytuacji, w której korzyść celna jest realna, ale jej zastosowanie wymaga odpowiedniego przygotowania dokumentacyjnego po stronie importera.
Pojawia się jednak pytanie: czy dokumentacja, którą importer sam uzna za wystarczającą, okaże się równie wystarczająca w ocenie organów celnych?