22/07/2025
Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podpisała rozporządzenie, które przerywa cichy dramat tysięcy kobiet po stracie ciąży.
Dotychczas, by uzyskać:
– zasiłek pogrzebowy z ZUS (4 000 zł),
– prawo do urlopu macierzyńskiego (8 tygodni po poronieniu),
należało przedstawić medyczne potwierdzenie płci dziecka.
To warunek do zarejestrowania martwego urodzenia w Urzędzie Stanu Cywilnego.
Brak informacji o płci – w praktyce oznaczał brak wszystkiego.
To się właśnie zmienia.
🔎 Co zmienia nowe rozporządzenie?
Od teraz:
- Nie trzeba ustalać płci dziecka po poronieniu, by móc dokonać rejestracji.
- Wystarczy zaświadczenie lekarskie od lekarza‑specjalisty położnictwa i ginekologii (lub lekarza w trakcie specjalizacji) na podstawie dokumentacji medycznej lub położniczej, potwierdzającej poronienie lub martwe urodz– bez konieczności przeprowadzania kosztownych badań genetycznych potwierdzających płeć.
- Otwiera to drogę do zasiłku pogrzebowego i urlopu macierzyńskiego – także wtedy, gdy do poronienia doszło we wczesnym etapie ciąży.
To zmiana, która przywraca godność i sprawiedliwość kobietom po stracie dziecka.
I która pokazuje, że prawo może być empatyczne – jeśli tylko chce.
📌 Co przysługuje pracownicy po poronieniu?
➡️ 8 tygodni urlopu macierzyńskiego (art. 180¹ §1 Kodeksu pracy),
➡️ Zasiłek macierzyński za czas tego urlopu (finansowany z ZUS),
➡️ Zasiłek pogrzebowy – 4 000 zł (jeśli rodzina pokrywa koszty pochówku),
➡️ Możliwość rejestracji dziecka w USC i uzyskania aktu urodzenia z adnotacją „martwo urodzone”.
Do tej pory, wczesna strata ciąży oznaczała często brak prawa do żałoby.
Bo nie było „dowodu”, że istniało dziecko.
To już nie będzie konieczne.
Dzięki rozporządzeniu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej – wreszcie kobieta nie musi udowadniać swojej straty.
Muszę przyznać, że patrzę z podziwem, ile dzieje się w ostatnich miesiącach w MRPIS: konsultacje, debaty, zapraszanie do stołu ekspertów, organizacji społecznych, biznesu, związków zawodowych i instytucji. Ministerstwo Pracy to dziś moim zdaniem jedno z najbardziej pracowitych miejsc w administracji publicznej.
I choć nie zawsze zgadzam się z każdą propozycją i pomysłem, nie sposób nie docenić tego, jak dużo dzieje się w duchu otwartego dialogu.
Bo zmiana zaczyna się od rozmowy. Od uważności. Od uznania, że ktoś może mieć inną perspektywę.
I niech to będzie przykład na to, jak wiele może się zmienić, gdy naprawdę słucha się ludzi. Nie tylko danych. Nie tylko przepisów. Ale tego, co niewidzialne – a bardzo realne.
Jeśli kiedykolwiek spojrzysz na zmianę prawa i pomyślisz „to tylko drobna korekta” – przypomnij sobie, że dla kogoś może to być różnica między bezsilnością a sprawczością, między milczeniem a godnością.