10/06/2026
Szybka ścieżka przy zezwoleniu na pracę wstrzymana. Pracodawcy bez wykazu zawodów deficytowych
Pracodawcy liczyli na szybką ścieżkę przy uzyskiwaniu zezwolenia na pracę dla cudzoziemców. Tymczasem resort pracy zawiesił prace nad projektem, który miał ułatwić pozyskiwanie pracowników do branż z niedoborami kadr.
Ponad 300 zawodów miało znaleźć się na tzw. szybkiej ścieżce w uzyskiwaniu zezwolenia na pracę dla cudzoziemców. Priorytetowo miały być traktowane: sektor ochrony zdrowia i opieki, transport i logistyka, branża budowlana i przemysłowa, a także zawody rzadkie, takie jak studniarz, lutowacz czy zgrzewacz. Pracodawcy liczyli, że szybko skorzystają z listy.
– Gdy dopytywaliśmy o losy rozporządzenia w sprawie wykazu określającego grupy zawodów, w których występują niedobory kadrowe, słyszeliśmy, że może ukazać się już w wakacje – mówi Joanna Torbé-Jacko, adwokatka i ekspertka Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Jednak na ostatnim posiedzeniu podzespołu problemowego ds. reformy polityki rynku pracy Rady Dialogu Społecznego resort pracy zaskoczył informacją o wstrzymaniu prac. Dodaje też, że jest zaskoczona tą decyzją.
– Szczególnie że zgłosiliśmy uwagi do projektu, w tym tę o skrócenie vacatio legis, by przepisy zaczęły szybciej obowiązywać. Mieliśmy nadzieję na ich rozpatrzenie, a nie wstrzymanie prac – mówi Joanna Torbé-Jacko.
Głównym zarzutem co do listy była podstawa do jego utworzenia, czyli zawody ujęte w Klasyfikacji Zawodów i Specjalności na potrzeby rynku pracy (KSiZ) wykazane w Barometrze zawodów jako deficytowe jedynie dla całego kraju. Według pracodawców lista wymagała rozszerzenia.
– Powiedziano wprost, że regulacja się nie ukaże – mówi Nadia Winiarska, zastępca dyrektora departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan, dodając, że to zła wiadomość dla pracodawców.
Szczególnie w obliczu coraz większej przewlekłości postępowań w sprawie wydawania zezwoleń na pracę w urzędach wojewódzkich. Zresztą samo MRPiPS potwierdza, że procedowanie wniosków trwa dłużej. Na prośbę DGP wyliczyło, że w czerwcu 2024 r. średni czas postępowań w sprawie zezwoleń na pracę wynosił 58 dni, w maju 2025 r. było to 78 dni, natomiast w kwietniu tego roku już 81 dni.
O tym, że decyzja resortu jest krokiem w niewłaściwym kierunku, mówi też Patrycja Mstowska, przewodnicząca podzespołu RDS ds. reformy polityki rynku pracy, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.
Braki nie znikają
– Argument o wzroście bezrobocia nie powinien przesądzać o rezygnacji z projektu. Potrzebne są narzędzia identyfikacji trwałych braków kadr – zauważa i dodaje, że pracodawcy od wielu lat sygnalizują, że mimo współpracy z publicznymi służbami zatrudnienia nie są w stanie pozyskać kandydatów o kwalifikacjach odpowiadających ich potrzebom. A to dlatego, że sama liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne nie przekłada się na możliwość obsadzenia wolnych miejsc pracy. W wielu przypadkach występuje bowiem niedopasowanie kompetencyjne, geograficzne lub związane ze specyfiką danego zawodu. Osoba pozostająca bez pracy nie staje się automatycznie kierowcą transportu międzynarodowego czy pielęgniarką.
Pracodawcy zwracają uwagę, że często potrzebne są kosztowne uprawnienia, jak w przypadku kierowców zawodowych, które w ich przypadku kosztują nawet kilkanaście tysięcy złotych.
Utracone narzędzie
– Właśnie dlatego wykaz zawodów deficytowych był potrzebny jako narzędzie lepszego zarządzania migracją zarobkową. Jego celem było wskazanie tych obszarów gospodarki, w których niedobory pracowników są trwałe i udokumentowane, oraz umożliwienie szybszego rozpatrywania spraw dotyczących zatrudnienia cudzoziemców w tych zawodach – wyjaśnia Patrycja Mstowska.
Joanna Torbé-Jacko także zauważa, że wykaz nie miał być ułatwieniem w dostępie do polskiego rynku pracy, lecz priorytetyzować wnioski i skracać czas ich rozpatrywania przez urzędy. Przypomina też, że ustawa z 20 marca 2025 r. o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom w Polsce pozwala powiatom decydować, w których branżach ograniczyć zatrudnianie cudzoziemców na ich terenie.
– Jak dotąd żaden starosta z tego uprawnienia nie skorzystał. To wskazuje, że na lokalnych rynkach pracy nie dzieje się nic niepokojącego – mówi.
To samo zasygnalizowało MRPiPS, odpowiadając na pytania DGP o regionalizację wykazu lub mechanizm uwzględniający zawody deficytowe w skali ponadlokalnej. Resort nie odpowiedział jednak na pytania dotyczące zawieszenia prac nad rozporządzeniem.
Projekt powstawał równolegle z nowymi przepisami regulującymi zatrudnianie cudzoziemców. Przedsiębiorcy zaakceptowali wiele nowych obowiązków i ograniczeń, oczekując jednocześnie rozwiązań pozwalających sprawniej pozyskiwać pracowników tam, gdzie brakuje krajowych kandydatów. Wykaz zawodów deficytowych miał być jednym z takich instrumentów.
Eksperci przyznają, że sam wykaz nie rozwiązałby wszystkich problemów. Równie ważne pozostaje usprawnienie pracy urzędów i skrócenie czasu oczekiwania na decyzje dotyczące zatrudniania cudzoziemców.
– Rezygnacja z wykazu oznacza utratę instrumentu, który mógłby wspierać zarówno przedsiębiorców, jak i administrację w racjonalnym zarządzaniu migracją – uważa Patrycja Mstowska, dodając, że Polska mierzy się przede wszystkim z niedopasowaniem kompetencji i zmianami demograficznymi. Starzenie się społeczeństwa oraz malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym będą pogłębiać niedobory kadrowe w wielu sektorach gospodarki.