27/08/2026
Brakowało im 38 000 zł. Na tydzień przed podpisaniem aktu notarialnego.
„Pani Moniko, przecież wszystko policzyliśmy...”
To były pierwsze słowa, jakie usłyszałam od moich klientów, kiedy zadzwonili do mnie późnym popołudniem.
Małżeństwo kupowało 3-pokojowe mieszkanie za 540 tys. zł. Mieli odłożone 110 tys. zł, stabilne zatrudnienie i bardzo dobrą zdolność kredytową.
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało idealnie.
Kilka tygodni później bank otrzymał wycenę nieruchomości.
I wtedy pojawił się problem.
Rzeczoznawca wycenił mieszkanie na 492 tys. zł.
Dla klientów różnica wydawała się niewielka. Dla banku była kluczowa.
Bank nie bierze pod uwagę ceny, jaką ustaliliście ze sprzedającym. Liczy się wartość nieruchomości wynikająca z operatu szacunkowego.
W praktyce oznaczało to, że bank był gotowy udzielić kredytu na znacznie niższą kwotę, niż zakładali.
Do sfinalizowania zakupu brakowało niemal 38 tys. zł.
A termin podpisania aktu notarialnego był wyznaczony za tydzień.
Po prawie 30 latach pracy w branży finansowej mogę powiedzieć jedno – takie sytuacje zdarzają się częściej, niż większości kupujących się wydaje.
Na szczęście udało nam się szybko przeanalizować dokumenty, przedstawić operat sprzedającemu i wynegocjować obniżenie ceny. Transakcja doszła do skutku, a klienci dziś spokojnie mieszkają już w swoim wymarzonym mieszkaniu.
Dlatego zawsze powtarzam swoim klientom:
Zanim podpiszesz umowę przedwstępną i wpłacisz zadatek, warto sprawdzić nie tylko swoją zdolność kredytową, ale również realną wartość nieruchomości.
To może oszczędzić Ci wielu nerwów, czasu i dziesiątek tysięcy złotych.
Czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, gdy cena nieruchomości była wyższa niż jej wartość z wyceny?