26/02/2026
Ta historia była ostatnio dość popularna.
Ale jaka jest z tego lekcja DLA NAS?
James Van Der Beek. Aktor z "Jeziora marzeń". Ćwiczył, morsował, jadł organicznie. Rak jelita grubego w wieku 46 lat. Przez prawie 2 lata nie mógł normalnie pracować. A w domu szóstka dzieci.
W grudniu 2025 sprzedał na aukcji pamiątki ze swojej kariery. Zebrał 50 tys. $ na leczenie. W amerykańskiej onkologii to raptem 2-3 wlewy nowoczesnych leków celowanych.
11 lutego 2026 zmarł. Miał 48 lat. Przyjaciele rodziny uruchomili zbiórkę na GoFundMe. Cytuję: "Koszty opieki medycznej i przedłużająca się walka z rakiem pozostawiły rodzinę bez środków." Zebrano ponad 2,3 mln dolarów.
Co z tego wynika DLA NAS:
1. Nie mamy żadnej gwarancji, że nie zachorujemy. Przypomnę: Ćwiczył, morsował, jadł czysto. Rak i tak przyszedł.
2. Majątek na papierze to nie gotówka. Miał nieruchomości, ale obciążone kredytem i trudne do szybkiego zbycia. Spróbuj sprzedać działkę w 3 tygodnie, gdy potrzebujesz kasy na chemię.
3. P***k ma dostęp do 32% nowoczesnych terapii onkologicznych zatwierdzonych w Europie. Na resztę czeka ok. 800 dni. A i tak nie ma gwarancji, że będą refundowane.
4. Dostęp do nowoczesnej medycyny to jedno. Potrzebujesz też pieniędzy na życie gdy będziesz wyłączony zawodowo. On nie mógł grać. Wyprzedawał pamiątki. Ty nie będziesz mógł pracować.
I tu dochodzimy do tego co mnie szokuje najbardziej. Bo my w Polsce, za kwotę mniejszą niż obiad na mieście, możemy mieć dostęp do najlepszych klinik onkologicznych na świecie. Budżet na leczenie: 2 mln euro. Nie 50 tys. dolarów. 2 miliony euro.
Takie rozwiązania istnieją. Mało kto o nich wie.
I nie chodzi o to, żeby żyć w strachu.
Ale o to, żeby mieć plan.