26/02/2026
📓Kartka z pamiętnika księgowej 26.02
Są takie dni, kiedy wiem, że kawa to za mało. Dzisiejszy poranek przywitał mnie fakturą zatytułowaną:
„Grill gazowy – sprzęt do działań marketingowych”.
Oczywiście.
Pan Przedsiębiorca obchodził pięciolecie firmy. W ogrodzie. Przy grillu. Na koszt firmy – bo przecież „jak się dobrze wrzuca w koszty, to się dobrze buduje”.
Budujemy. Z kiełbasą w tle.
Zgodnie z procedurą (i instynktem samozachowawczym) poprosiłam o:
– listę uczestników,
– zdjęcia z roll-upem firmowym,
– agendę wydarzenia,
– potwierdzenia zaproszeń dla klientów.
Po chwili dostałam odpowiedź.
Jedno zdjęcie.
Grill.
Kiełbasa.
Dziecko z balonem.
Roll-up stał w tle. Krzywo.
Patrzyłam chwilę w ekran i zastanawiałam się, czy urząd skarbowy też docenia symbolikę przechylonego roll-upu jako metaforę ryzyka podatkowego.
Ostatecznie:
Grill – zaksięgowany jako wyposażenie.
Wydarzenie – częściowo marketing.
Część konsumpcyjna – proporcjonalnie do liczby realnych kontrahentów (na szczęście dwóch faktycznie przyszło).
Czasem mam wrażenie, że moja praca to nie księgowość, tylko sztuka oddzielania karkówki prywatnej od karkówki podatkowej.
Zamykam dzień z jedną myślą:
Nie każdy ogień da się wrzucić w koszty.
Ale przy dobrej dokumentacji – wiele się da.
Do jutra,
Pozdrowienia Księgowe